Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła, To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, gdym wracał zdyszany ze szkoły, a po ulicach w lekkiej jesieni fruwały za mną jasne anioły. Mimozami zwiędłość przypomina nieśmiertelnik żółty — październik. To
Niech nam w poezji (i piosenkach) wiosną kwitną bzy (a nie lilaki), później niech zakwitają akacje (a nie robinie akacjowe), a jesień niech się zaczyna mimozami (a nie nawłocią). Ważne
Pojawia się niepowtarzalne babie lato - wysnuwane przez pająki długie białe nitki przemieszczają się w nagrzanym powietrzu. W końcu jednak dni stają się coraz krótsze, chłodniejsze i dżdżyste, a kiedy spadną ostatnie liście z buków, zaczyna się stan zimowego uśpienia.
Sep 3, 2018 - "Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła" - jakie kwiaty miał na myśli Tuwim, autor "Wspomnienia", skoro mimoza kwitnie na wiosnę? Jakiej rośliny nie rozpoznał poeta? Czy przypadkiem nie miał na myśli przepięknych, złotych nawłoci? Rozszalała się po całym kraju ta kanadyjska odmiana, przybyła prosto od Indian północnej Ameryki. Wielka, mocna
Że nikogo nie odrzuca i że jest zawsze gotowy na przyjęcie tych, którzy nagle zostali porażeni tym światłem. Ale tu już zbliżam się bardzo niebezpiecznie do najbardziej oczywistych oczywistości, że zacytuję klasyka, więc najlepiej już skończę. I tak to się skończył tamten tekst w kształcie, w jakim znalazł się w książce.
Feb 21, 2023 - This Pin was discovered by spiraljette. Discover (and save!) your own Pins on Pinterest
[Verse chords] Use these shapes to get good voicings: F Dm7 Gm7 C7 C#dim7 e|-1---1---3---3-----| B|-1---1---6---5-----| G|-2---2---3---3---3---| D|-3---0---5---5---2---| A|-3-----5---3---4---| E|-1-----3-----| [Verse 1] F Dm7 Gm7 C7 Mimozami jesień się zaczyna F Dm7 Gm7 C7 – C#dim7 Złotawa, krucha i miła F Dm7 Gm7 C7 To ty, to ty jesteś
Meteorologiczna jesień Meteorologiczna jesień zaczyna się najszybciej - 1 września. Podział na meteorologiczne pory roku jest wykorzystywany przez meteorologów i klimatologów w celu ułatwienia pomiarów. Zgodnie z podziałem każda meteorologiczna pora roku trwa 3 miesiące. Jesień kończy się 30 listopada. Termiczna jesień
Julian Tuwim Wspomnienie 歌词: Mimozami jesień się zaczyna, / Złotawa, krucha i miła. / To ty, to ty je Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски Українська العربية فارسی
Tuwim rzekł: – „Mimozami jesień się zaczyna”. A jeszcze babim latem pośród ściernisk gołych. Już ostatnie pociągi stukając po szynach Wiozą dzieci z wakacji do domów, do szkoły. A w parkach już się sypią kasztany, żołędzie I szyszki – duże długie i pękate małe. Po co? Przecież wiadomo. Już wkrótce z nich będzie
j1dc. Na początku nazywał ją „panną Stefą”. Potem, przez lata wspólnego życia znajdował zabawne i czułe odmiany jej imienia. Pisał: „najmilsza Stefusiu, Stefulinko, Stefurku, Stefeczko przepiękna, Fifciu moja!” W jednym z listów wyznawał: „czym ja byłbym bez Ciebie? Od dziesięciu lat mam jedno zajęcie: staram się (mówiąc dość płytko) podobać się Tobie. Dlatego się uczyłem, dlatego czytałem, dlatego rozdmuchiwałem w sobie iskierkę poetycką, dlatego dbałem o zdrowie, dlatego kultywowałem w sobie dobro – i wszystko w ogóle dlatego. Dla Ciebie.” Miłość Juliana Tuwima do jego żony Stefanii przeszła do legendy. Czy naprawdę byli szczęśliwi, jak wyglądało ich życie? Urszula i Tomasz Kujawski: „Mamy za sobą wiele zakrętów, ale na szczęście udało nam się pozbierać” Julian Tuwim: miłość Ci wszystko wybaczy Przez całe życie Julian Tuwim adorował żonę i zabiegał o jej względy, chociaż to on był gwiazdą. Był niesamowicie popularnym i uznanym poetą, właściwie od chwili debiutu, tomikiem „Czyhanie na Boga” w 1918 roku. Marian Hemar uważał go za geniusza „nie z tego świata”. Pisywali razem do przedwojennych kabaretów, co dawało sławę i pieniądze. To Julian Tuwim jest autorem słów wielkiego przyboju „Miłość Ci wszystko wybaczy” oraz piosenki „Trudno” – Jak człowiek zakochany/to chodzi jak pijany/I nie poradzisz nic”. Słynny „Grande valse brillant” Ewy Demarczyk, czy „Wspomnienie” śpiewane przez Czesława Niemena to też Tuwim. Kto z nas nie słuchał „Mimozami jesień się zaczyna...” I wiersze dla dzieci: „Lokomotywa”, „Okulary” czy analizowany niedawno pod kątem rasistowskich wypaczeń „Murzynek Bambo”. Miał fantastyczne wyczucie języka, to on ukuł zwrot „ojczyzna-polszczyzna", mówiono, że słowa kocha seksualną wprost miłością. Oczywiście Julian Tuwim to jeszcze o wiele wiele więcej, ale nie ma tu sensu analizować jego twórczości. Stefania była w tym związku opiekuńczym aniołem, kapłanką domowego ogniska, muzą. „Ave Stefania, gratiae plena!” pisał poeta w jednym z wierszy o żonie. Zobacz też: Zakochani raz i na zawsze: Stanisław Lem i jego żona Barbara. O tej miłości mogłaby powstać piękna powieść Fot. Stefania Tuwimowa uchodziła za piękność, zdjęcie z 1922 roku, trzy lata po ślubie z Tuwimem. Fot. MUZEUM LITERATURY/EAST NEWS Julian Tuwim i Stefania Marchwówna: historia miłości Poznali się na Piotrkowskiej w Łodzi, w 1912 roku. Zobaczył ją w dorożce, podobno jego kolega zaaranżował spotkanie. Tuwim zakochał się bez pamięci. Mieli wtedy oboje po 17 lat. Po latach żartował, że miłość od pierwszego wejrzenia to oszczędność czasu – jedno spojrzenie i już wiadomo, z kim chce się spędzić życie. Dziwił się sile tego uczucie, bo jak pisał „panniarz” był z niego straszny. Urodził się 13 września 1894 roku w Łodzi w mieszczańskiej rodzinie zasymilowanych Żydów. Podwójna tożsamość prześladowała go przez całe życie. Przedwojenni prawicowcy pisali, że nie jest polskim poetą, tylko pisze w języku polskim. Jan Rembieliński w „Myśli Narodowej" namawiał go, żeby włożył chałat i zapuścił pejsy. Tuwim odpisał, że zrobi to tego samego dnia, gdy Rembieliński pojawi się na ulicy w żupanie i kontuszu (cytuję za Z kolei Żydzi uważali go za zdrajcę, on sam przed wojną nie czuł szczególnego związku z kulturą żydowską. Potrafił ją wyśmiewać na granicy antysemityzmu. Zmieniło się to dopiero podczas holokaustu. Zobacz też: Olena Leonenko-Głowacka o Januszu Głowackim: „Cały czas jest ze mną, czuję go… Moja miłość trwa” Ładny chłopiec, ale wyklęty? Był ładnym chłopcem, ale miał na policzku znamię tzw. myszkę. Matka poety - Adela Tuwimowa – widziała w tym znamieniu syna przekleństwo. Jeździła do Warszawy i Berlina, żeby go operować. Biegała do cyganki, żeby „odczarowała” jej dziecko. Mały Julek przejmował lęki matki, jeśli skaza była dla niego obciążeniem, reakcja jego mamy zrobiła z tego dziecięcą traumę. Julek nie lubił szkoły (repetował szóstą klasę), nie chciał wychodzić na spacery, bojąc się szyderstw i obelg. Może z tych przeżyć związanych z „plamą na twarzy" zrodziła się potem jego ciężka agorafobia, czyli lęk przed otwartą przestrzenią. Już jako dorosły człowiek zamykał się w mieszkaniu, miał takie tygodnie, że poruszał się po mieście jedynie taksówkami i tylko z żoną u boku. W Warszawie studiował prawo i polonistykę, ale tylko rok. W 1916 roku przystąpił do poetyckiej grupy Skamander i słynnej później kawiarni „Pod Pikadorem”. Stefania Marchwówna urodziła się w Tomaszowie Mazowieckim w tym samym roku, co Tuwim i podobnie jak on pochodziła z rodziny zasymilowanych Żydów. Spotykali się na wakacjach w Inowłodzu, który leżał niedaleko Tomaszowa. W wierszu „Przy okrągłym stole” Tuwim po latach pisał: „a może byśmy tak Najmilsza/wpadli na dzień do Tomaszowa/może tam jeszcze zmierzchem złotym/ta sama cisza trwa wrześniowa". Wszyscy pewnie znają te słowa z piosenki „Tomaszów" w wykonaniu Ewy Demarczyk. Przez długi czas ich znajomość rozwijała się głównie w listach. Tuwim dopytywał w jednym z nich: „Stefciu, chciałbym wiedzieć, czy jeszcze ... sy-mpa-ty-zu-jesz ze mną, czy mnie jeszcze lubisz? Może Cię już wynudziłem do non plus ultra?” Czytaj także: Halina Rowicka i Krzysztof Kalczyński byli małżeństwem przez 46 lat... Afrodyty i Wenusy mogły Stefanii buty sznurować Początki nie były łatwe, Tuwim zabiegał o rękę ukochanej siedem lat. Przeżywał radości i załamania, do głosu dochodziły kompleksy z powodu myszki „co mu całe życie struła”. Rozpaczał, że Stefa uważa go za egoistę, który myśli tylko o sobie i stoi na drodze do jej szczęścia. „Po pięciu latach wyładowywania całej swojej energii dla Niej! Stracony”. Wszyscy znajomi wiedzieli, że nawet nie ma co go podrywać. Bo myśli tylko o jednej dziewczynie. Stefania mogła się podobać. Miała delikatną twarz, bujne ciemne włosy, zielone oczy, pod pięknymi, idealnie ułożonymi brwiami. Była zgrabna, szykowna. Pisarka Izabela Czajka-Stachowicz pisała nieco afektowanie, że „wszystkie Afrodyty, Wenusy i inne wzory piękności niewarte jej były sznurowadeł zawiązywać”. Portretowł ją sam Witkacy. Fot. Julian Tuwim zawsze fotografował się z prawej strony, żeby nie widac było jego „plamy na twarzy". Miał na jej punkcie straszny kompleks. Fot. WOJCIECH KRYŃSKI/FORUM Nie wszyscy jednak ten podziw podzielali. Magdalena Samozwaniec pisała: „Tuwim jest zakochany w Stefci i z tej swojej wielkiej miłości dla żadnej innej kobiety nie zrezygnuje, chociaż nie bez trudu ukochaną Stefcię zdobywa. (...) Rzeczywiście, bardzo ładna, o dużych trochę lalkowatych, zielonkawych oczach, elegancka, zgrabna. Ale... zanadto dystyngowana, dociągnięta, zasznurowana. Tuwim przy niej jak płomień koło spokojnie płynącej wody. (...) Może właśnie swoim chłodem i głębokim przekonaniem, że jej się to najsłuszniej należy, potrafiła miłość jego utrzymać do końca”. Irena Krzywicka uważała, że żona Tuwima jest zimna, małomówna i wiecznie zajęta swoją urodą. Królewna z bajki i „chłopiec z Łodzi" Stefania i Julian pobrali się 30 kwietnia 1919 roku. Ślub odbył się w łódzkiej Synagodze przy ulicy Kościuszki. Jarosław Iwaszkiewicz wspominał, że „ona była jak królewna z bajki, a on nieprzytomny ze szczęścia". Kilka lat po ślubie Tuwim napisał w liście do żony: „ale pomyśl, złotowłosa moja córeczko, jak było siedem lat temu, kiedy zdecydowałaś się wyjść za mnie. Byłem niczym. Raczej czymś ujemnym, niepewnym, niepokojącym. Bez pieniędzy, bez „imienia”, z całą furą defektów. I oto takiemu „chłopcu z Łodzi” oddałaś cudowne, słodkie, kwitnące życie swoje!” Młodzi państwo Tuwimowie zamieszkali w Warszawie przy Królewskiej, u wuja Tuwima, a po kilku miesiącach wynajęli czteropokojowe mieszkanie na Chłodnej, gdzie mieszkali przez kolejnych 10 lat. Postanowili, że dzieci mieć nie będą. A właściwie postanowił tak poeta z…miłości do żony. Bał się, żeby w czasie porodu coś jej się złego nie przytrafiło. Żyli życiem przedwojennej elity, bywali w znanych warszawskich lokalach: Adrii, Ziemiańskiej, Oazie. Tuwim był wszędzie pożądanym gościem - inteligentny, błyskotliwy, niesamowicie dowcipny. W przypadku Stefanii uwagę zwracał jej chłód i rodzaj wyniosłej arogancji, gdy mówiła na przykład: „ja wierszy Julka nie czytam”. Czy byli sobie wierni? Tuwim miał jednak ogromne powodzenie, sam mówił o wierności, że „jest czymś w rodzaju swędzenia z zakazem drapania”. Podobno miał romans z aktorką Leną Żelichowską, a jego żona z pięknym adiutantem Piłsudskiego Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim. Ale pozostało to w sferze plotek. Julian Tuwim wszystko żonie wybaczał, sam nie był łatwy Tuwim miał dla żony miękkie serce, wszystko jej wybaczał, także rozrzutność. Trochę się zżymał, że wydaje za wiele, ale szybko obiecywał, że dośle pieniądze. Stefania do swej dyspozycji miała szofera i limuzynę. Na złośliwe żarciki z prozaicznego nazwiska panieńskiego żony: Marchew, Tuwim odpowiadał, wymawiając je z francuska: „Marszef”. On sam nie był łatwym partnerem: miał depresję, chorował na nerwicę lękową, na serce, na owrzodzenie żołądka. Ataki antysemickie potęgowały jego agorafobię, potrafił tygodniami nie wychodzić z mieszkania. Ciążyły nad nim zaburzenia psychiczne matki, która po śmierci męża próbowała popełnić samobójstwo, leczyła się w zakładzie psychiatrycznym w Otwocku. Dużo pił. Także po wojnie, kiedy lekarze zabraniali mu jakiegokolwiek alkoholu. Pił z poetą Romanem Brandstaetterem „na chwałę Wieczności”. Pytał go: „co słychać u Pana Boga?". I mówił, że wódkę pod zakąskę zamawiają tylko niemowlęta. Zobacz też: Maja Wachowiak była gotowa rzucić wszystko dla Gustawa Holoubka. Ich huczny ślub wszedł do literatury Fot. Julian Tuwim z córką Ewą, w ogrodzie willi w Aninie, 1949 rok. Fot. MUZEUM LITERATURY/EAST NEWS Stefania i Julian Tuwimowie: ucieczka podczas wojny i powrót do ojczyzny Wojna skazała Tuwimów na tułaczkę, oboje dobrze wiedzieli, co czeka ich w okupowanej Polsce. W 1939 roku Stefania i Julian Tuwimowie spakowali walizki i ruszyli do Rumunii. Przekraczając granicę Tuwim zerwał liść, by zabrać ze sobą ostatni ślad ojczyzny. Kopertę, do której go włożył, podpisał: liść z ostatniego drzewa na granicy polsko-rumuńskiej, 17 IX 1939 roku. Zamieszkali w Paryżu, przy ulicy Luis Codet w siódmej dzielnicy. W gościnę przyjęła ich emigrantka z Rosji, Wiera Klaczkin. Opowiadała, że żona Tuwima wspaniale gotowała, ale w przeciwieństwie do poety, który zapraszał na kolację i miał mnóstwo wdzięku, była zawsze milcząca i nieprzyjazna. W Paryżu Tuwim nie czuł się najlepiej, nie pisał. Wigor odzyskał dopiero w Brazylii, a potem w USA, gdzie powstały wspaniałe „Kwiaty polskie”. Stefania Tuwim bardzo się sprawdziła w czasie tej podróży-wygnania, wspierała męża, opiekowała się nim. W 1946 roku małżonkowie zdecydowali się wrócić do Polski. Dostali tu wszystko, o czym można zamarzyć: willę w Aninie, samochody. Ale wielu przyjaciół odwróciło się od nich mając żal, że wielki poeta autoryzuje komunistyczną władzę. Czy byli w powojennej Polsce szczęśliwi? Julian Tuwim jako poeta pewnie nie, bo niczego istotnego już nie napisał, tylko raczej okolicznościowe wiersze. Ale jako parze wiodło im się dobrze. Adoptowali dziewczynkę – Ewę, być może jednak marzyli o dziecku, na pewno chcieli, by kolejne dziecko osierocone w czasie wojny znalazło dom. Córka pojawiła się w ich domu, mając 5 lat. Byli dla niej ciepłymi, czułymi rodzicami. Ewa Tuwim-Woźniak mieszkała w Szwecji, Hiszpanii, Polsce, od lat zajmuje się działalnością filantropijną na rzecz dzieci, kultywuje pamięć po ojcu i ciotce, wielkiej tłumaczce Irenie Tuwim. Julian Tuwim zmarł, gdy miała 59 lat. W grudniu 1953 roku rodzina pojechała do Zakopanego. Spotkali tam przyjaciół poety. Tuwim spędzał z nimi przedpołudnia przy „tycim" kieliszku wódki w „Jędrusiu" albo „Kmicicu". Nie dawał się namówić na żadne dłuższe spacery. Gdy raz żonie udało się go wyciągnąć do Doliny Kościeliskiej, wyszedł na chwilę z samochodu, rozejrzał się i zarządził odwrót. „Tylko z okna knajpy cenię widoki" - miał powiedzieć. Zobacz też: Wiesław Gołas: „Wilk” torturowany przez gestapo. Teatr był dla niego jak powietrze Fot. Julian Tuwim z żoną Stefanią, Warszawa 1946 PAP Żona przeżyła go o niemal 40 lat Około godziny trzeciej źle się poczuł, Stefania zawołała ludzi na ratunek, przyjechało pogotowie, ale poeta zmarł na wylew. Ostatnie zdanie, które zapisał, brzmiało: „dla oszczędności polecam zgaście światłość wiekuistą, gdyby mi miała kiedyś zaświecić”. Pochowano go na warszawskich Powązkach. Stefania przeżyła męża o blisko 40 lat. Zmarła w 1991 roku. Sprzedała willę w Aninie, zamieszkała blisko córki w Alei Wyzwolenia w Warszawie, cieszyła się jej rodziną. Nigdy nie mówiła publicznie o Julianie Tuwimie, nie kultywowała pamięci o nim, jak żony innych poetów, np. Janina Broniewska. Nie uczestniczyła w publicznym życiu. Pisząc tekst korzystałam z książki Mairusza Urbanka „Tuwim. Wylękniony bluźnierca", wydawnictwo Iskry, 2004.
Wikipedia: Mimoza „Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła” – jakie kwiaty miał na myśli Tuwim, autor „Wspomnienia”, skoro mimoza kwitnie na wiosnę? Jakiej rośliny nie rozpoznał poeta? Czy przypadkiem nie miał na myśli przepięknych, złotych nawłoci? Rozszalała się po całym kraju ta kanadyjska odmiana, przybyła prosto od Indian północnej Ameryki. Wielka, mocna, złota. U mnie już nie taka wielka, ale nadal złota. Mam inną odmianę, nie powszechnie występującą kanadyjską, lecz pospolitą, drobną – to po prostu wiotkie, delikatne rośliny na łące. Wikipedia: Nawłoć pospolita Kwitnienie nawłoci mnie również uzmysławia koniec lata, ale ja lubię tę porę roku. Koniec sierpnia i wrzesień to czas, kiedy upały już nie dokuczają i nawet, jeśli jest ciepło w dzień, to wieczorem pojawia się oczekiwany chłód i wycisza nasze organizmy. Nawłoć pospolita otrzymała łacińską nazwę solidago, co oznacza scalam i prawdopodobnie odnosi się do leczenia ran – takie jest jej użycie zewnętrzne. Indianie ze szczepu Alabama stosują herbatę z nawłoci do okładania obolałych miejsc. A jak jesteśmy przy zastosowaniu nawłoci u Indian (odmiany kanadyjskiej), to ciekawe jest też użycie jej do lewatyw oraz wewnętrznie jako środka pobudzającego i wzmacniającego. Sok z nawłoci utarty z masłem był używany dawniej do leczenia zewnętrznego ran. Poniżej poczytacie o zastosowaniu ziela i kwiatów nawłoci, a teraz przepis na moczopędny miód dla dzieci, który możemy podawać w czasie przeziębień oraz jeśli użyjemy tylko nawłoci i rumianku – by uniknąć przeziębień. Moczopędny miód dla dzieci Zmiksuj na proszek ususzone kwiaty rumianku, nawłoci i wiązówki. Miksuj pulsacyjnie, żeby nie doprowadzić do przegrzania części roślinnych. Uzyskany proszek wsyp do miodu. Proporcje? 100 g proszku na szklankę miodu. Podawaj dziecku w razie choroby 1-2 łyżeczek miodu. Miód będzie miał działanie obniżające temperaturę oraz moczopędne, przeciwzapalne i antyalergiczne. To kolejny sposób na naturalne wspomaganie leczenia. Dawniej istniało wiele przepisów na mieszanki podnoszące odporność, wzmacniające. Intuicyjnie wyczuwano, że nawłoć pomaga w takich problemach i oto dzisiaj okazało się, że zioło to zawiera polisacharydy, które wpływają pozytywnie na układ immunologiczny. Oto 2 przepisy ze starych pism na lecznicze zestawy. Wikipedia Przeciwdepresyjna herbatka księcia Mikołaja Sapiehy W równych częściach wymieszaj owoc głogu, liść melisy, ziele dziurawca, kwiat nawłoci, kwiat rumianku. 1 łyżkę stołową zalej wrzątkiem, parz pod przykryciem 15 minut. Możesz taki zestaw ziół popijać 3-4 szklanki dziennie przez 6 tygodni, potem zrób przerwę. Herbatka działa wzmacniająco na organizm i przywraca równowagę. Wikipedia Naturalny antybiotyk Elizy Orzeszkowej Ziele nawłoci – 100 g, reszta ziół po 50 g: liść poziomki, kwiat jasnoty, korzeń pokrzywy, liść orzecha włoskiego, liść babki lancetowatej, ziele melisy. Zioła wymieszaj i zaparzaj 1 łyżkę stołową ziół zalewając wrzątkiem. Zestaw ten pozwoli ci wzmocnić system odpornościowy oraz rozprawi się z wirusami, „oczyści” krew. Lecznicze właściwości nawłoci pospolitej pobudza czynności układu immunologicznego organizmu dzięki zawartości polisacharydów działa moczopędnie, odtruwająco dzięki umiejętności wydalania szkodliwych związków uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne – zawiera rutynę odkaża układ moczowy leczy nieżyt żołądka i jelit Co zbierać, jak suszyć? Surowcem leczniczym jest ziele z kwitnącą częścią, czyli odcinamy zaczynające kwitnąć pędy nad ziemią – ścinamy 1/3 część rośliny. Suszymy w warunkach naturalnych, w miejscu przewiewnym lub w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, w temperaturze 40 st. C. W działaniu leczniczym są bardziej aktywne związki alkoholowe niż wodne. Wyciąg z nawłoci na winie działa wzmacniająco na naczynia krwionośne, nie dopuszcza do nadciśnienia oraz „czyści” krew. To też zamierzam zrobić. Przepis? Bardzo prosty – ciepłym winem czerwonym, wytrawnym zalewamy ścięte końcówki nawłoci (ok 20 cm – z kwiatami, listkami). Wino powinno przykryć części roślinne. Trzymam wino z nawłocią 2 tygodnie, potrząsam codziennie. Po 2 tygodniach przecedzam, dolewam 100 – 150 ml miodu, mieszam. Popijam codziennie po 80-100 ml. Pycha – i to na zdrowie. Bibliografia S. Korżawska: Ziołowe ambrozje M. E. Senderski: Zioła H. Milczarek: Nawłoć pospolita – surowiec o działaniu moczopędnym
"Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła, To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła" ~ Julian Tuwim Witam Was, moi czytelnicy. Zdaję sobie sprawę, że będzie o Was ciężko. Nie lubię upubliczniać własnych działalności, gdyż porusza to swego rodzaju moją sferę osobistą, dlatego, jeśli to jesteś, możesz czuć się zaszczycony. Hahah, w sumie, no nie wiem. Tak czy siak moje niewielkie grono odbiorców, kto wie, może w najbliższym czasie będę poszerzać. Na razie nie planuje jednak czegoś na większą skalę. Jak pewnie zauważyliście na moim blogu będzie w pewien sposób poetycko. Jako że kocham takie klimaty, postaram się Was wprowadzić w refleksyjny nastrój pięknej polskiej jesieni. Będziemy razem kontemplować poezję, czytać ją, a nawet tworzyć. Jako niedoświadczona pisarka, cały czas uczę się pisać różne formy wierszy. Największym wyzwaniem są jednak dla mnie wiersze białe - bez rymów. Zlepek słów, który wyraża myśli tak piękne, że aż nazywa się je poezją. Abstrakcja co? Będziemy też zapoznawać się z moimi pierwszymi krokami w pisarstwie - powieścią "Sięgnąć Gwiazd", która opowiada o dziewczynie, która nie ma niczego, a która tylko dzięki własnej determinacji i przypadkowemu zdarzeniu postanawia odmienić swoje życie. Będziemy poznawać nowe filmy i książki, które w pewien sposób mnie zauroczyły. Jako, że jestem i kinomanem i molem książkowym, powinno być tego tutaj najwięcej. Pod koniec każdego miesiąca będziemy robić tak zwane "podsumowanie miesiąca", w którym postaram się ująć najważniejsze wydarzenia minionego miesiąca oraz wybiorę wtedy książkę i film, które w tym miesiącu zasługują u mnie na nr 1. Pod koniec roku zrobię tak zwane "podsumowanie roku", w którym ujmę już całą listę filmów i książek, które zasłużyły na moja uwagę w 2016roku. Podsumuję też wydarzenia, które były dla mnie ważne podczas tych ostatnich dwunastu miesięcy. Co jeszcze? Jeśli oczywiście będziecie chcieli, to jestem w stanie nagrać Wam filmik o sobie czy w sumie o czymkolwiek (chętnie zrobiłabym jakieś Q&A). Chcę, żebyście poznali mnie jak najbliżej, dzięki temu łatwiej będzie Wam zrozumieć mojego myślą przewodnią bloga jest to aby pokazać Wam świat trochę od mojej strony, ale żeby specjalnie nie kombinować, zacznę może od opisywania bieżącego dnia. Tak będzie najłatwiej wdrożyć się w pisanie, które przecież nie jest sztuką łatwą. Dzisiaj zrobię wyjątek i poświęcę całą notkę na przedstawienie Wam osoby, jaką jestem ja. Jako, że nie lubię zbytnio pisać o sobie postaram zrobić się to przy pomocy zdjęć. Nazywam się Klaudia Szeszycka. Mam 19 lat. Kocham słodycze. Jestem szalona i pozytywnie nastawiona do świata. Skończyłam liceum o profilu "Bezpieczeństwo Publiczne". Mam siostrę bliźniaczkę Julię. I młodszego brata Marcela. Lubię podróżować, zwiedzać i odkrywać. A także eksperymentować z ubieraniem. :P Mój ulubiony film to "Pamiętnik" na podstawie powieści Nicholasa Sparksa. Moja ulubiona książka to "Hopeless" autorstwa Colleen Hoover. Mój ulubiony wokalista to Chris Martin z zespołu "Coldplay". A ulubiona wokalistka to Marta Bijan. Mój ulubiony aktor to Mateusz Janicki. A ulubiona aktorka to Rachel McAdams. Od 4. grudnia 2015 roku jestem w szczęśliwym związku z moim chłopakiem że na początek jeszcze, że poza książkami i filmem interesuję się głównie poezją, sportem, teatrem, a także blogowaniu dotychczas nie miałam żadnego doświadczenia, dlatego zdaję sobie sprawę, że jestem w tym kompletnie zielona. :P Całe szczęście, że umiem chociaż wgrać szablon z Internetu. O zrobieniu własnego na razie nie ma mowy, Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak ładnie i składnie zakończyć tę notkę. Mogłabym przedłużać w nieskończoność opowieść o mnie i moim życiu, ale po co być monotonnym i zanudzać. Z perspektywy Szyszki byłoby to co najmniej dziwne.